Płock jest znany w świecie i w Polsce z rzeczy przeróżnych. Długo by wymieniać. Petrochemia, niepowtarzalny widok z nadwiślańskiej skarpy, katedra, secesja, itp. Tymczasem mnóstwo osób przyjeżdża do miasta przywiedzionych kultem Bożego Miłosierdzia. Właśnie w Płocku siostra Faustyna Kowalska (1905-1938) 22 lutego 1931 roku miała pierwsze objawienia Jezusa Miłosiernego. Obecnie płocki klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia tworzą trzy kamienice przy Starym Rynku 14,16 i 18. Przed wojną dawna część zabudowań zakonnych znajdowała się także w głębi posesji, na działce graniczącej z Małachowianką. Budynek, w którym na piętrze mieszkała s. Faustyna i gdzie doznała wizji Jezusa Miłosiernego, został zburzony po wojnie. Zgromadzenie odzyskało swoją własność w 1990 roku, ale tego kultowego miejsca już zabrakło. W Płocku siostra pracowała w sklepie przy piekarni i przy wypieku chleba. Pomagała też w ogrodzie i przy pracach polowych w majątku zgromadzenia w Starej Białej.

Wydawnictwo Moniki Karolczuk Szlakiem Bożego Miłosierdzia ze św. siostrą Faustyną jest nowym, niepospolitym nabytkiem Czytelni Głównej. Nie tylko z uwagi na bogaty opis miasta i okolic. Łączy zalety albumu ze zdjęciami z poszczególnych sanktuariów i biografii wielkiej mistyczki. Obszerne fragmenty Dzienniczka mogą posłużyć do rozważań.  Ponadto pokazuje trudną drogę, jaką los przeznaczył dla Heleny Kowalskiej nawet w Kościele. Od zakonnicy, której wizjom nikt nie dowierzał, do uznanej na świecie Świętej.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


LICHO

Trójka oprychów szykuje w całkowitej tajemnicy skok życia. Jeden z nich musiał najpierw w perfekcyjny, aczkolwiek niemający wiele wspólnego z etyką sposób, zbiec z więzienia, kolejnych dwóch – szykować dla niego zaplecze. W końcu wszyscy trzej zaszywają się w górskim domku na szczytach Tatr, aby, naszpikowani elektroniką, precyzyjnie zaplanować swoje przedsięwzięcie. Ale licho nie śpi …

Na nic GPS-y, komputery, karabiny maszynowe. Akcja opowiadania młodego płockiego autora jest wartka, język giętki, słowem, ma być strasznie. I jest strasznie. Leszek Zasimowicz posiadł umiejętność tworzenia nastroju, rodem z kina grozy. Do dyspozycji ma klaustrofobiczną przestrzeń, pory dnia i trójkę bohaterów. Dość precyzyjnie sobie z tym radzi. Ciarki chodzą po plecach trzem bandytom, a co dopiero czytelnikowi. 

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


STACCATO

Staccato kilka piosenek o miłości  to książka o prawdziwych nastolatkach i emocjach. Podczas lektury można w bezpiecznej przestrzeni przeżyć uczucia, które towarzyszą pierwszym miłościom, pierwszym rozstaniom i walce o swoje JA. Tyle z opisu okładkowego książki Krystyny Rózgi. A z wrażeń czytelniczych – coraz więcej Płocka w książce i w filmie. Tym razem młodzieńczy bohaterowie przed festiwalem Reggaeland zatrzymują się nad jeziorem w Lucieniu, są zachwyceni tym miejscem, gdzie jest prawie jak na Mazurach („Gwiazdy były niczym na wyciągnięcie ręki. Ale tu jest cudownie”), a wraz z przyjazdem do Płocka jest tylko lepiej.

Młodzi co prawda dostrzegają pety i kapsle w trawie, ale w końcu tu nie chodzi się w baletkach. Muzyka brzmi fantastycznie, nie zawodzi festiwalowa atmosfera. Katedra wyglądała pięknie – „romańskie wieże wystrzelone ku niebu, wielkie drzwi z płaskorzeźbami. Całą budowlę podświetlono w taki sposób, że sprawiała wrażenie jeszcze wyższej, niż w rzeczywistości.” Schody i plaża sprzyjają romantycznym uniesieniom. Jest w mieście jeszcze jeden budynek, który zapiera dech jednej z bohaterek. „Wieża Ciśnień absolutnie skradła serce Lilki.” Dalej jest dość dokładny opis wyremontowanej kawiarni. Młodzi przeżywają różne perypetie, w Płocku zadzieje się kolejna. Kto jest ciekawy, polecamy! Książka znajduje w zbiorach regionalnych Książnicy Płockiej.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


KOBIETY W POEZJI I MALARSTWIE

100 lat niepodległości i 100 lat nadania kobietom praw wyborczych!  Nie mogło obejść się bez poezji…

„Płockie Stowarzyszenie Twórców Kultury – w hołdzie polskim kobietom oddało do rąk czytelników zbiorek wierszy połączony z mini-albumem zdjęć obrazów przedstawiających portrety i postacie kobiet” – pisze we wstępie Anna Kühn-Cichocka. Tomik Kobiety w poezji i malarstwie zawiera 36 wierszy 17 autorów obojga płci i 15 obrazów. Ze strof tej niewielkiej, ale zacnej książeczki wyłania się ikona kobiety – matki, żony, córki. Jeśli już pojawia się miłość, to przede wszystkim matczyna właśnie, bezgrzeszna, pełna wdzięczności za spełnione życie, opiekuńcza.

„Kobieta mądra
Koroną i powietrzem
Dla męża i dzieci jest”

– pisze Czesław Korzeń w wierszu X X X

Innym często używanym w zbiorze symbolem są spracowane ręce, najczęściej matki ogarniającej codzienne problemy. Nie ma w tomiku erotyki, jest zaledwie kilka wierszy czysto lirycznych, kilka jest poświęconych miastu, a nawet, jak u Wandy Gołębiewskiej, postaciom znanym z płockich ulic. Warto zajrzeć na karty książki, a może ktoś rozpozna towarzysza z dziecięcych lat?

Z kolei w kilku reprodukowanych obrazach, autorstwa wyłącznie pań, pojawia się kilka aktów.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


EWANGELIARZ KSIĘŻNEJ ANASTAZJI

Trafiło w nasze ręce wydanie krytyczne Ewangeliarza księżnej Anastazji, autorstwa ks. Leszka Misiarczyka. Ewangeliarz to księga zawierająca wybrane na poszczególne dni wyjątki z Ewangelii. Dotarcie pierwszych ksiąg biblijnych i  liturgicznych do Płocka łączy się zazwyczaj z działalnością misyjną i kulturową biskupów płockich pochodzących z zagranicy: mozańczyka Aleksandra z Malonne (1129-1156) oraz bawarczyka Wernera (1156-1170). Ewangeliarz księżnej Anastazji należy wraz z Biblią Płocką, Pontyfikałem Płockim, Perykopami Ewangelicznymi i Ewangelią Marka (wszystkie z XII wieku) do najcenniejszych zabytków sztuki romańskiej, związanych ze środowiskiem płockim, jakie zachowały się do naszych czasów. Skąd niezwykłe w średniowieczu uhonorowanie postaci kobiecej? Otóż na srebrnej okładce ewangeliarza znajduje się postać adorująca Chrystusa ukrzyżowanego wraz z napisem ANA[STAS]IA i tak kodeks jest nazywany przez historyków nowożytnych.  Do dziś trwają dyskusje, kim była Anastazja. Powstanie dzieła jest łączone z imieniem księżniczki ruskiej Wierzchosławy, poślubionej w roku 1137 przez Bolesława Kędzierzawego. Prawdopodobnie chodzi właśnie o nią, gdyż Anastazja to grecka wersja imienia Wierzchosława. Kodeks byłby wotum księcia za duszę żony po jej śmierci w 1158 r. Jest, można by powiedzieć, ekskluzywną wersją modlitewnika, raczej nie przeznaczoną do codziennej liturgii. Ewangeliarz zdaniem autora powstał  w Płocku, być może w klasztorze św. Wojciecha. Książka wydana przez Wydawnictwo Naukowe UKSW porusza benedyktyńską pracą ks. Misiarczyka i dostępnością języka części opisowej.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


TYGODNIK PŁOCKI

Sentyment do tego tytułu, istniejącego nieprzerwanie od 1972 roku, ma chyba każdy płocczanin. „TP” przeszedł przez kolejne historyczne zawieruchy, ostał się po przemianie w 1989 roku i nadal, choć musi walczyć z konkurencją, trzyma się całkiem nieźle. Jak sama nazwa wskazuje pismo ukazuje się w cyklu tygodniowym, poświęcone jest przede wszystkim sprawom miasta i regionu. 

W bieżącym numerze dużo miejsca zajmuje tematyka wyborcza i społeczna. Generalnie tygodnik stara się być blisko ludzi. Oprócz informacji o interesujących płocczan zagadnieniach, na przykład budowie nowoczesnego parkingu przy Tumskiej 13 czy poszukiwaniu wykonawcy budynku przy ulicy Kazimierza Wielkiego znajdziemy na przykład  opis pożegnania odchodzącego na emeryturę długoletniego prezesa Komunikacji Miejskiej w Płocku Janusza Majchrzaka.

Redakcja zamieściła też smutną informację o finansowych problemach emerytów. Przeciwwagą jest przegląd wielu wydarzeń w okolicznych gminach, takich jak Dzień Chleba w Wyszogrodzie czy Senioriada w Małej Wsi.

Ważną część gazety od lat stanowi poradnictwo prawne i ogłoszenia drobne.

Nakład deklarowany na okładce wynosi 8 tys. egzemplarzy. Tygodnik ukazuje się na Mazowszu północnym w powiatach Płock, Gostynin, Sierpc.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


O Autorze