Płock po raz kolejny pojawia się w ogólnopolskiej literaturze. Tym razem przywołany przez Bohdana Urbankowskiego, znanego poetę, filozofa i literata, wybitnego znawcę postaci Józefa Piłsudskiego. „Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły” (wyd. Zysk i S-ka) to epicka opowieść o wojnie polsko-bolszewickiej. Trzech sprawdzonych żołnierzy Piłsudskiego bierze w niej udział, każdy w nieco innej roli. Na tle wydarzeń historycznych biegną równoległe wątki miłosne.  Mocne dialogi, soczysty język i narracja prowadzona przez znawcę tematu. Miłość przeplata się ze zdradą, nie trzeba wybierać między kochanką a ojczyzną, bo kobiety walczą u boku mężczyzn. We fragmentach dotyczących strategii powieść jest paradokumentem, opartym na autentycznych rozkazach.

Dla płocczan najciekawszy będzie zapewne wątek Stanisława Berezowskiego, młodego inżyniera delegowanego do pomocy majorowi Albertowi de Buré przy fortyfikacji Płocka. Bohater ów stał się pretekstem do pokazania nadzwyczajnej obrony miasta w 1920 roku. Płock zauroczył Stanisława. W pamiętnym sierpniu, jak zwykle, wjeżdżał do miasta od strony Radziwia. „Rzeczywiście widok z mostu od strony Wisły był urzekający. Stara romańska katedra, zamek Książąt Mazowieckich, stary kościół na skarpie – ponad sto lat temu zamieniony na teatr.”  Ale wkrótce po tym po ulicach miasta płynęła krew. Rzeź Trzepowa, bohaterska obrona rynku Kanonicznego, skauci, którzy z początku wydawali się całkiem zabawni. I perfekcyjnie zorganizowane kobiety, wśród nich ponad czterdziestoletnia Marcelina Rościszewska z Dombrowskich „w takim legendarnym kapeluszu, że dla uczczenia zwycięstwa zaczęto już robić ciastka zwane marcelinkami, niby mniejsze od kapelusza, ale też trudno zjeść na raz.” Autor jest twórcą ruchu Nowego Romantyzmu, ale w powieści nie brakuje wiedzy i pozytywistycznej pracy u podstaw.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


PŁOCK WSPOMNIENIAMI MALOWANY. ROZMOWY WNUKÓW Z DZIADKAMI

Na naszych oczach dzieje się coś niezwykłego. Płocczanie spotykają się, aby porozmawiać o najprostszych sprawach. Dzieciństwie, młodości, pierwszych fascynacjach szkolnych, bułkach, jakie kupowali w sklepie u Pelasi (w miejscu obecnego Klubu Rock ‘69). W ogóle dusza dziecka i dojrzewającego człowieka jest jak gąbka, chłonie wrażenia i osadza je w pamięci już na zawsze.  Grupa młodych mieszkańców naszego miasta (z zespołu muzycznego SANTIAGO przy parafii św. Jakuba i nie tylko) zapragnęła sięgnąć po zasoby wspomnień swoich babć i dziadków i innych zacnych seniorów. Bohaterowie tej książki urodzili się zwykle w latach 20., 30., 40. ubiegłego wieku. Z tej racji mogą dzielić się swoim życiowym doświadczeniem i mądrością, a Płock na naszych oczach powraca do minionych lat.  Każda z 22 osób ma swoją opowieść. Często pojawia się wspomnienie wybrukowanych płockich ulic. „Gdy miałem szesnaście lat, jako młody kleryk byłem operowany z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego. W seminarium nasz rocznik miał taki zwyczaj, że klęczeliśmy na posadzce, nie w ławkach. Dlatego miałem poorane kolana. Przed narkozą pielęgniarka pyta: <Panie doktorze, to brukarz?>, <Nie, kleryk>”. (Ks. infułat Wojciech Góralski, płocczanin, ur. 1939).

Książka pełna jest rodzinnych anegdot i scenek rodzajowych. Padają nazwiska legendarnych płockich nauczycieli, między innymi fizyka z Małachowianki prof. Karaskiewicza zwanego „Karasiem”, czy kapłanów. Wiele osób mówi o druhu Tadeuszu Milke i zespole „Dzieci Płocka”. W oprawie graficznej, oprócz archiwalnych zdjęć, znalazły się współczesne prace pięciorga młodych płocczan, wśród nich dwóch studentek sztuk pięknych Oli Galewicz i Uli Grzelki. Muzeum Mazowieckie udostępniło fragmenty swoich archiwaliów, prezentowanych jako „Pejzaż pamięci”.

Koordynatorem projektu jest Ewa Magierka.

Książkę można kupić w Książnicy Płockiej przy ul. Kościuszki 6.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


SECESJA. ZBIORY I EKSPOZYCJE MUZEUM MAZOWIECKIEGO W PŁOCKU

W 2017 roku minęło 50 lat od przełomowej decyzji określającej secesję jako specjalizację Muzeum Mazowieckiego w Płocku. Przez ten czas, aż do dnia dzisiejszego kolekcja zbiorów secesyjnych cały czas rośnie. Po „tułaczym” życiu w secesyjnej kamienicy przy ul. Tumskiej 8, obecnie głównej siedzibie muzeum, znalazła godne miejsce. Wydany niedawno album szczegółowo dokumentuje historię i teraźniejszość płockich zbiorów art nouveau, najbogatszych w kraju i liczących się w Europie. Dla płocczan secesja była w Płocku od zawsze, natomiast w Polsce wciąż jest warta promowania i tę rolę wydawnictwo spełnia znakomicie. Prawdziwa uczta dla oczu i ducha.

Album prezentuje zbiory w układzie podmiotowym, podobnie jak obecna ekspozycja muzealna. Znajdujemy więc opisy i fotografie pokoju stołowego, salonu, gabinetu, biblioteki, buduaru, pokoju dziecięcego i sypialni.

Wśród kolekcji zaprezentowano: malarstwo, grafikę, piękne druki, rzeźbę, medalierstwo, szkło, ceramikę, metal, biżuterię, tkaninę i modę.

Autorzy zwracają uwagę na motywy obecne w sztuce secesyjnej, podkreślając uniwersalną rangę i znaczenie wzornictwa, tematyki i estetyki epoki. „Sztuka wczesnego modernizmu zwraca się ku przyrodzie nieustannie”, zwraca na przykład uwagę redaktor naukowy książki Michał Burdziński.

Redaktorem naczelnym albumu jest Leonard Sobieraj, redaktorem prowadzącym Zbigniew Chlewiński.

Pozostali autorzy to Mariola Adamska, Anna Dylicka, Mariusz Andrzej Kasprzak, Barbara Rydzewska, Małgorzata Szadkowska, Grażyna Tryka.

Płockie zbiory fotografował Adam Łukawski.

Wydawnictwo ukazało się także w wersji anglojęzycznej.

W listopadzie 2018 roku album  Secesja. Zbiory i ekspozycje Muzeum Mazowieckiego w Płocku  został wyróżniony pośród 175 pozycji wydawniczych w kategorii edytorskiej (dla wydawcy za publikację interesujących serii, cykli itp.) prestiżową nagrodą KLIO.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


WALKA O ŻYCIE. WSPOMNIENIA PŁOCCZANINA

Tę książkę można czytać wprost – jako wspomnienia jeszcze jednego Żyda ocalałego z Holocaustu. Można też czytać między wierszami jako zapis skomplikowanych relacji polsko-żydowskich, także wśród płocczan.

Adam Neuman-Nowicki urodził się w 1925 roku w Płocku. Jego rodzina należała do zasymilowanych członków żydowskiego społeczeństwa płockiego. Zaliczała się do średniozamożnej inteligencji. Nauman spędził w rodzinnym mieście aktywne i, jak sam podsumowuje, szczęśliwe dzieciństwo. Uczył się też w prywatnej szkole pań Waśniewskiej i Szczycińskiej mieszczącej się nad kinem „Sfinks” przy ul. Kolegialnej 20. Rodzice woleli kosztem wielu wyrzeczeń posyłać synów (autor miał starszego brata Jędrzeja) do szkoły prywatnej, gdzie nie pozwalano na wybryki antysemickie.

Dojrzewanie Neumana-Nowickiego to ciągła ucieczka i ukrywanie się przed Niemcami i szmalcownikami. Autor wspomnień zaskakująco szczerze opowiada o swoim ocaleniu i upokorzeniach. Był parobkiem, piekarzem, drwalem, jeńcem. Jego brat trafił do Oświęcimia jako więzień polityczny. Najbardziej bał się zdemaskowania podczas kąpieli. Jako „polityczny” miał jakieś szanse na przeżycie. Jako Żyd – żadnych.

Obaj Neumanowie mieli dobry aryjski wygląd, aryjskie papiery. W dzieciństwie w Płocku bawili się z Polakami, Adam znał nawet chrześcijańską liturgię. Mimo to szukał odpowiedzi na pytanie. „Dlaczego ja się uratowałem, a tylu innych nie? Dochodzę do przekonania, że tylko szczęście miało decydujące znaczenie w owej decydującej kwestii <być albo nie być>”. Tysiące Żydów z podobnymi cechami do moich nie przeżyło wojny. Ludzie głęboko wierzący w Boga wytłumaczą sobie to zjawisko inaczej. Według ich oceny Bóg czuwał nade mną i On mnie uratował. Pozostawiam to czytelnikom do dowolnej interpretacji.” Z dziewięciotysięcznej społeczności tuż po wojnie do Płocka wróciło 100 Żydów.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


MIEJSKO-GMINNA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W GĄBINIE 1947 – 2017

Monografia wydana z okazji 70-lecia biblioteki w Gąbinie to niemal opowieść rodzinna. Napisana przez młodą zdolną córkę gąbińskiej bibliotekarki Ewy Lewandowskiej – Martynę – na podstawie jej własnej pracy licencjackiej. Martyna Lewandowska jest obecnie doktorantką wydziału pedagogiki UMK w Toruniu. Zajmuje się między innymi  pomocą społeczną dla dzieci oraz seniorów i nie wyklucza pracy w… bibliotece.

Czytelnictwo w Gąbinie funkcjonowało już od początku XX wieku. „Przez Magistrat prowadzona była Miejska Biblioteka Publiczna im. Henryka Sienkiewicza, w miejscu obecnego Urzędu Miasta i Gminy Gąbin. Nie znamy daty jej założenia, prawdopodobnie powstała w 1919 roku.”, skrupulatnie odnotowuje autorka. W 1928 roku księgozbiór liczył 1431 pozycji, rok później odnotowano 46 czytelników i 8 tysięcy wypożyczeń. Nie była to jedyna książnica w mieście. Znacznie więcej książek było w Bibliotece i Czytelni Powszechnej Spożywczej Spółdzielni Robotniczej w Gąbinie. Miała 170 czytelników i aż 3060 tomów. Najczęściej wypożyczano powieści Dumasa, Kraszewskiego, Sienkiewicza, Mniszkówny i Rodziewiczówny. Były też inne placówki, w tym dwie bogate biblioteki żydowskie. Po wojnie bibliotekę postanowiła wskrzesić przewodnicząca Ligi Kobiet Helena Czernic w 1946 roku.

Obecnie, po licznych przeprowadzkach, zmianach statusu w związku między innymi z reformą administracyjną kraju, zbiory biblioteki w Gąbinie – jednostki budżetowej liczą ok. 30 tys. książek, wraz z filiami ponad 50 tys. Czytelnicy mają do dyspozycji księgozbiór podstawowy, podręczny oraz księgozbiór dla dzieci i młodzieży. Pomocne w wyborze książek są trzy bibliotekarki. Oprócz działalności podstawowej książnica prowadzi także lekcje biblioteczne i zajęcia plastyczne, spotkania autorskie, promocje książek i inne atrakcyjne zajęcia i konkursy. 

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


 


O Autorze