Nie wiadomo nic o młodości Władysława (ok. 1043 -1102) . Według niektórych historyków po śmierci ojca panował na Mazowszu jako lennik brata, króla Bolesława Szczodrego. Za tą hipotezą przemawia fakt, że w czasie rządów w całym kraju jego główną siedzibą był Płock.  Dzięki niemu i synowi Bolesławowi Krzywoustemu, do dziś mówimy o stołecznym książęcym Płocku. Obaj władcy Polski pochowani są w kaplicy królewskiej w płockiej katedrze. Do dziś ich panowanie jest przedmiotem rozlicznych analiz, biografii, esejów historycznych, ale trafiają też do literatury pięknej. Mało kto wie, że i Zygmunt Krasiński (1812-1859), autor Nie-Boskiej komedii tworzył w młodości utwory utrzymane w estetyce romantycznej powieści grozy, pełne trupów, grobów sztyletów i szubienic. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu postanowił sięgnąć po jedną z nich. „Będziemy czytać utwór stworzony przez utalentowanego nastolatka – Zygmunt rozpoczął prace nad Władysławem Hermanem na początku sierpnia 1828 roku, miał wówczas siedemnaście lat, czytamy we Wstępie Bartłomieja Kuczkowskiego z UMK.

Krasiński niespecjalnie przejmował się prawdą historyczną, zresztą trudno wymagać tego od nastolatka. Bardziej obchodziła go wierność kanonom powieści Waltera Scotta – dużo krwi, terroru,  zbrodni i namiętności. Bohaterem jest Zbigniew, przyrodni brat Bolesława. W tle pojawia się oczywiście Płock. „Wschodzące zboża zieleniły szerokie Mazowsza pola, a Płock wznosił się z ich środka ze swoimi wieżami i niebotycznym zamkiem.” Książka jest bogato ilustrowana ikonografią o tematyce płockiej. Obok portretów władców, pojawiają się stare pocztówki z Płocka i współczesne zdjęcia katedry, a nawet pomnika Bolesława Krzywoustego.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


NIE ZMĘCZYĆ SIĘ ROZMOWĄ

Z rozważań na blogu pewnego płockiego duchownego [www.ireneuszmroczkowski.pl] narodził się cykl książek, z których najnowszą właśnie prezentujemy. W publikacji zamieszczono ponad 50 wpisów z lat 2016-2017, komentujących bieżące wydarzenia w kraju, w regionie. Są też same przemyślenia księdza, powstałe bez konkretnego pretekstu. To mądra książka. „Autor szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie męczą się rozmową i co jest konieczne, aby się nie rwała. Może zbyt optymistycznie zakłada, że podstawowym warunkiem dobrej rozmowy jest odrobina szacunku i życzliwości do człowieka, z którym się rozmawia.”, wyznaje we wstępie.

Każdy wpis ma swoją historię. Ten z 23 marca 2016 roku na przykład narodził się po wizycie w Muzeum Żydów Mazowieckich, kiedy występował żydowski chór Clil (Dźwięk), z niewidomą chórzystką. Ksiądz prowadzi czytelników po repertuarze, teraz koncert opowiedziany jakby „z dołu” brzmi zupełnie inaczej. Tymczasem ktoś go zapisał na żywo, bezpretensjonalnym językiem, „Pozostał dźwięk, duch chórzystki i porywające HEWENU SZALOM ALECHEM (Niesiemy wam pokój) zaśpiewane na bis. Niezłe rekolekcje na początek Wielkiego Postu.”

Mało znany cytat Hipokratesa na ścianie jednego  z oddziałów szpitalnych w Bydgoszczy „Życie krótkie, sztuka długa, sposobność przemijająca, doświadczenie złudne, wyrokowanie trudne”, stał się kanwą rozważań o maturze z języka polskiego 2016.

Można znaleźć na przykład interesujący wpis o ks. kan. Stefanie Cegłowskim, obecnym  proboszczu płockiej katedry.  Autor książki wspomina go jeszcze jako alumna Seminarium Duchownego w Płocku. I wiele innych, przeznaczonych nie tylko dla regionalistów.

Ks. prałat Ireneusz Mroczkowski jest duchownym Kościoła rzymskokatolickiego, profesorem nauk teologicznych, specjalistą z zakresu teologii moralnej i etyki.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


KIEDY STAŁA SIĘ WOLNOŚĆ … PŁOCK W LATACH 1918-1921

Najnowsza książka Muzeum Mazowieckiego w Płocku wpisuje się w narrację obchodów 100-lecia niepodległości Polski. Jej autorka, Magdalena Bilska-Ciećwierz opowiada o pierwszych latach rodzącej się niepodległości z perspektywy  regionalnej, bliskiej sercu każdego płocczanina. Książka dzieli się na trzy moduły. Pierwszy z nich poświęcono zagadnieniom związanym z życiem politycznym, a przede wszystkim kształtowaniu się władz polskich po 11 listopada 2018 roku.

W drugiej części autorka opowiada o zaangażowaniu mieszkańców w obronie granic odrodzonego państwa i granic własnego miasta podczas wojny z bolszewikami w 1920 roku. W trzeciej  – o trudnym powrocie do normalności, życiu gospodarczym, społecznym, kulturalnym.   

W tym wszystkim pomagała prasa. „Prasa codzienna w domu to nerw życia, to puls, który bije prawidłowo, to dobrze zrozumiały i niezbędny artykuł codziennej potrzeby”, napisał w 1923 roku „Kurier Płocki”, najpopularniejsze ówczesne pismo codzienne Płocka. Gazeta o nakładzie sięgającym 2500 egzemplarzy, była pierwszym i jedynym dziennikiem prowincjonalnym na Mazowszu Północnym. Większość tytułów ukazywała się w związku z konkretnymi wydarzeniami na przykład w okresie przedwyborczym w 1918 i 1919 roku. Był wśród nich na przykład konserwatywny „Głos Ojczyzny”, obliczony, zdaniem Marii Macieszyny, na „warstwy zupełnie niższe” czy jego mutacja tygodnik „Głos Polski”.

Z „Kurierem” konkurował „Przegląd Płocki”,  który za cel obrał mobilizację społeczeństwa do udziału w nadchodzących wyborach. Socjaliści płoccy w 1919 roku zaczęli wydawać  tygodnik o wdzięcznym tytule „Młot i Pług”.  Były też pisma żydowskie „Di Frajte Stime” czy tygodnik „Frajhajt”.

Regularnie wychodził „Miesięcznik Pasterski Płocki”, organ duchowieństwa płockiego.

To jeden z tropów, którymi można podążać z autorką tej interesującej książki. Jej zaletą jest ponadto dociekliwość, mnogość źródeł i błyskotliwe podejście do tematu. I znakomite edytorstwo spółki Zbigniew Chlewiński, Jacek Czuryło. 

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


PRAWIE NIEWIDZIALNI

W Strzegowie niedaleko Mławy urodzili się Stefan (1906-1979) i Aniela (1924-1975) Pycko, rodzeństwo karłów, bohaterów fabularyzowanej biografii „Prawie niewidzialni”.

Książka obejmuje lata 1929-1939, czytelnik wraz z tą dwójką niedużych wzrostem ludzi wędruje przez całą Europę.

Narratorem opowieści jest Stefan Pycko, którego upór i marzenia, by zostać aktorem doprowadziły do słynnej berlińskiej trupy cyrkowej „Schaefer’s Liliputaner”. Wraz z nim zaangażowano młodszą siostrę. Zespół liczący ponad trzydzieści osób niskiego wzrostu wszędzie budził ogromne zainteresowanie. Został zawieszony, a de facto rozwiązany w kwietniu 1939 roku.   

Biografia Pycków to wzruszająca opowieść o tym, że nie wolno się poddawać. Nie było im łatwo w wiejskiej gromadzie. „W naszej wsi oprócz tak zwanych zwykłych ludzi i wariatów byliśmy jeszcze my – moja młodsza siostra Anielka i ja. Mali, że przykro patrzeć, ale jakoś starsi niż nasi rówieśnicy i budzący dziwny respekt. Niby normalni, choć na pierwszy rzut oka – przecież odmieńcy.”  Nie było im łatwo w niemieckim cyrku, gdzie wobec rodzącego się nazizmu byli naznaczeni podwójnie: „jako Słowianie i jako karły”. Rodzice, choć niebogaci, zadbali jednak o to, by umieli czytać i pisać. Książkę w dużej mierze oparto na korespondencji.

Biografia, autorstwa Wioletty Dudek i Krzysztofa Martwickiego  jest napisana pięknym językiem, rzetelna. i, mimo trudnego tematu, pozytywna. Bogata w opisy mazowieckich obyczajów i pełna magii, od wizyty u pięknej znachorki, która miała „dodać” Stefanowi wzrostu począwszy.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


 

O Autorze