Na płockim rynku wydawniczym pojawiła się wyjątkowa książka, która jest wynikiem wielogodzinnych kwerend w zasobie Archiwum Państwowego w Płocku oraz w Archiwum Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Płocku. Benedyktyńska praca Gabrieli Nowak-Dąbrowskiej dała efekt w postaci pierwszej fachowej monografii ulicy w dzielnicy żydowskiej. Każdy dom przy ulicy Kwiatka, wcześniej Szerokiej, a jeszcze wcześniej „Nowej nad Przykopem” został wyczerpująco zinwentaryzowany. Autorka nie pomija ani losów nieruchomości począwszy od numerów nieparzystych, opisując jak przechodziły z rąk do rąk i pomnażały swą wartość, ani materialnego zasobu ich właścicieli. Skrupulatność ówczesnych notariuszy w wyliczaniu dóbr materialnych oszałamia. Na przykład w inwentarzu majątku Adama Bernsztajna, jednego z mieszkańców kamienicy Horowitza przy ulicy Józefa Kwiatka 16 była „damska agrafka oszacowana na 2 ruble i 7 kopiejek”, „wanna miedziana oszacowana na 12 rubli czy dwie lampy stołowe, każda oszacowana na 1 rubel”. Były też cenne, święte Księgi, bez których pobożny Żyd nie mógł się obejść: 12 tomów Starego Testamentu, 10 tomów Talmudu Babilońskiego i 5 tomów Midrasza. Książka jest ważnym materiałem źródłowym, ale też fascynującym obrazem nieobecnego świata. Na jej kartach płoną szabaśniki, skrzypią studnie, oszałamia bogactwo żydowskich nazwisk, a Żydzi na Święto Szałasów przenoszą się do murowanych lub skromniejszych kuczek. Dziś zostały w Płocku tylko dwie, w tym jedna na sąsiadującej z Książnicą posesji przy ul. Mostowej.

Na stronach książki pojawiają się ważni animatorzy społeczności żydowskiej, zamieszkali w kamienicach przy ulicy Kwiatka, jak choćby lekarz Chaim Mendel vel Mieczysław Themerson, ojciec Stefana, czy Fiszel Zylberberg, grafik i malarz.

Warto zajrzeć do książki Gabrieli Nowak-Dąbrowskiej, pierwszego wydawnictwa Fundacji Nobiscum.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


LEKCJE O MAZOWSZU

„Tegoroczne wydanie książki Lekcje o Mazowszu to owoc drugiej edycji konkursu na scenariusz lekcji szkolnej poświęconej województwu mazowieckiemu. W tym roku szkolnym tematem inspirującym było 100-lecie odzyskania wolności przez Polskę.”  W ten oto sposób Adam Struzik zapowiada nową publikację Samorządu Województwa Mazowieckiego. Książka jest nieocenioną pomocą dydaktyczną. Zawiera dwadzieścia wybranych pomysłów lekcyjnych w podziale na kategorie wiekowe (7-9 lat, 10-14 lat i 15-18 lat). Twórcy okazali się niezwykle kreatywni w budowaniu swoich wizji pracy z podopiecznymi. W każdym scenariuszu dotykają spraw ważnych dla regionu. Najczęściej pojawia się postać Józefa Piłsudskiego, ale są też lekcje tak oryginalne, jak „Na ludową nutę” Agaty Pędzich i Pauli Skiby, w której dzieci (7-9 lat) w niekonwencjonalny sposób poznają tradycje regionalne, strój i muzykę kurpiowską.

Piękne jesteś Mazowsze, skąd wziąłem skrzydła do lotu… . Śladami wolności ku polskości.” Scenariusz (10-14 lat) Moniki Jabłońskiej połączony jest z grą terenową, w której dużą rolę odgrywa poezja Broniewskiego i topografia Płocka.

Okazuje się, że i biblioteka może być tłem interesującej zabawy. „Odkryj karty Mazowsza – escape room na lekcji bibliotecznej” Anny Jolanty Lewandowskiej zabiera uczniów (15-18 lat) do czytelni, która zamienia się w twierdzę. Droga do wyjścia wiedzie między innymi przez umiejętność wyszukiwania informacji w księgozbiorze biblioteki i znajomość historii regionu.

W każdym ze scenariuszy pedagodzy mogą szukać inspiracji, każdy odchodzi od schematu nudnej lekcji na zadany temat. Polecamy.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


LICEUM PEDAGOGICZNE W GOSTYNINIE 1950-1970

Każdej szkole życzymy, aby doczekała się tak sentymentalnej monografii, jak Liceum Pedagogiczne w Gostyninie (1950-1970). Decyzję o powołaniu z dniem 1 września 1950 roku Państwowego Liceum Pedagogicznego w Gostyninie wydało Ministerstwo Szkolnictwa i Kuratorium Oświaty i Wychowania województwa warszawskiego.  Z rekrutacją nie było żadnego problemu. Już w czerwcu 1951 roku do dwóch klas pierwszych (liczących po 40 osób) wpłynęło 160 (!) podań, a w 1965, ostatnim roku naboru, 295. W związku z tym liczbę uczniów w klasie zwiększono do 45. Szkoła cieszyła się dużym prestiżem, dysponowała dobrym zapleczem socjalnym, biblioteką.

Oprócz informacji historycznych, wykazu profesorów i absolwentów, w książce znajdziemy przede wszystkim wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia… Do szkolnych lat powracają nauczyciele i wychowankowie. „Takim go zapamiętałem”, „To były piękne dni”, „Mój przyjaciel Stefan Charłampowicz” – przykładowe tytuły rozdziałów mówią wszystko. Jednocześnie mnogość opowieści, anegdot, humoru i wzajemnego szacunku budzi pozytywne emocje nawet u osoby, która ze szkołą nie miała nic wspólnego.

Bezcenne źródło informacji o ludziach z naszego regionu.

Książka jest wysokiej jakości edytorskiej, oprawna, zaś zebranie tylu świadectw wymagało wiele pracy. Słowem, „na lata”. Redaktorem naczelnym wydania (Gostynin 2018) jest Zbigniew Królikowski, autorem rozdziału historycznego Arkadiusz Górski.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


KOMES

Na rynku mamy kolejną powieść, której akcja dzieje się w średniowiecznym Płocku. Bohaterem tytułowym jest komes płockiego grodu Dersław z Kars. W Polsce nazwa komes (palatyn) w dokumentach pojawia się w XII wieku wskutek przejmowania zachodnich zwyczajów i tytulatury. Pierwotnie komesami nazywano panów lennych (możnowładców), w okresie feudalnym zarządców okręgów grodowych. Jako urzędnicy królewscy zarządzali grodem, pilnowali poboru podatków, na swoim terenie sprawowali władzę sądowniczą i dowodzili wojskiem.

Taka też jest rola Dersława. Bohater książki Włodarczyka to mądry, odważny i sprawiedliwy pan. „Długi letni dzień chylił się ku końcowi. Spokojną ciszę płockiego grodu tylko z rzadka zakłócały odgłosy czeladzi szykującej w kuchni wieczerzę. (…) Komes Dersław z Kars właśnie takie dni lubił najbardziej. Siedząc na ganku swojego dworca rozkoszował się ciszą i spokojem. Najlepiej człeku się dzieje, jak nic się nie dzieje – pomyślał leniwie, popijając kwas chlebowy.” Za chwilę okazuje się, że umiera niejaki Mszczuj, następuje najlepiej napisany i klimatyczny rozdział w książce, w którym konieczność podporządkowania się nowemu Bogu przegrywa z szacunkiem dla pogańskiej wiary przodków. W ogóle Płock jest zaledwie tłem dla luźno związanych ze sobą epizodów. Natomiast autor Komesa ma dar opowiadania średniowiecznych historii i warto z niego skorzystać.

Dariusz Włodarczyk jest płocczaninem, inicjatorem założenia m. in. Stowarzyszenia 4 Pułku Strzelców Konnych a także założycielem stowarzyszenia Patria Polonia, wydawcy książki.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


 

O Autorze