Dziewięć debiutanckich opowiadań płockich autorów znalazło się w wydanym przez Książnicę zbiorze Piszę się na to. Wszyscy brali udział w ubiegłorocznych warsztatach pisarskich, prowadzonych przez Radosława Lewandowskiego, autora znanych sag o wikingach i Kuchni pisarza. Opowiadanie Radka Lewandowskiego jako 10. zamyka książkę.

Wszystkim autorom należą się brawa za śmiałość, nie ma klucza do ludzi, którzy zechcieli podzielić się z czytelnikami swoją wyobraźnią. Nie jest nim ani wiek (obok dwójki licealistów znalazły się osoby dojrzałe), ani płeć. Motywacja też była różna. Ktoś chciał zobaczyć własne nazwisko na okładce, ktoś inny zrobić wprawkę do spisania historii rodzinnej. Pani Dorota Werecka swoją opowieść Bluszcz osnuła wokół postaci Róży Grali, od 1952 roku kierownika Miejskiej Biblioteki Publicznej w Płocku i jej męża Stanisława. Zbieżność z tytułem znanego czasopisma dla wytwornych pań nie jest przypadkiem.

Opowiadanie najmłodszej autorki, Mai Białaszek z kolei jest przewrotną zabawą z formą, a jej nieco starszy kolega z warsztatów Jakub Ozdowski napisał najkrótsze w zbiorze opowiadanie… kryminalne.  Opowieści młodzieży są szybkie, łapczywe, sprawne, w innych widać doświadczenie i z wolna płynącą narrację. Nie powinien też nikogo dziwić język adekwatny do przedstawianego świata. I nie zawsze jest to język salonowy.

Znajdziemy w opowiadaniach między innymi topografię Płocka i okolic, odlotowych bohaterów, szczyptę fantasy, strzały, alkohol, romans i tragedię. Słowem, życie.

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


WALECZNY TADZIO

Komiks proponowany dzieciom przez łódzki oddział Instytutu Pamięci Narodowej to opowieść o losach harcerza z Płocka Tadeusza Jeziorowskiego. Obrona Płocka w obrazach jest dla młodych ludzi z pewnością bardziej atrakcyjna w przekazie niż tradycyjny opis w podręczniku. Jeziorowski zapisał się w historii  jako bohaterski obrońca Płocka wojnie polsko-bolszewickiej, najmłodszy odznaczony Krzyżem Walecznych, oraz pilot poległy w Ksawerowie pod Łodzią w walce z Luftwaffe podczas Kampanii Polskiej 1939 roku.

Komiks przedstawia na 32 stronach życie Jeziorowskiego od ucieczki 11-letniego Tadzia z domu w Cierszewie na wojnę polsko-bolszewicką, po tragiczną śmierć przez zestrzelenie w wojnie polsko-niemieckiej.  Na rysunkach widać znajome płockie ulice, można rozpoznać postaci zasłużone dla obrony Płocka, jak choćby Marcelina Rościszewska. Nie zabrakło w tej obrazkowej historii drugiego harcerza Józka Kaczmarskiego, który razem z Tadziem dekorowany był Krzyżem Walecznych. 

Tadzio przedstawiony jest jako mały bohater z pokolenia dwóch wojen. Z jednej strony synek rodziców, z drugiej małachowiak i dzielny harcerz zwany „Biszkoptem”. Marzenia o lataniu doprowadziły go do służby ojczyźnie i bohaterskiej śmierci. Najbardziej wzrusza cytowany list, jaki Tadzio zostawił rodzicom wybierając się do Płocka w 1920 roku.  „Kochani Rodzice! Z własnej woli wychodzę na chwilę na ulicę. Proszę, nie miejcie pretensji do nikogo”.

Po bezpłatne wydawnictwo można zgłaszać się do łódzkiego oddziału IPN.

Autor komiksu: Tomasz Wilczkiewicz, koncepcja wydania: Bartłomiej Kluska, konsultacja historyczna: Artur Ossowski

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


DIECEZJALNY PUNKT APTECZNY DIECEZJI PŁOCKIEJ

Z darmowych leków dostępnych za pośrednictwem Kościoła korzystało w stanie wojennym wielu płocczan. Dobrze, że ta pomoc, jej organizacja i zaangażowanie wielu ludzi doczekała się niewielkiej monografii autorstwa ks. Michała Mariana Grzybowskiego.  „To co stało się w czasie stanu wojennego i w następnych latach w naszym kraju przypomina scenę ewangeliczną jak noszono kosze miłości, miłosierdzia i dobroci potrzebującym”, pisze autor książki.

Osobami najbardziej zasłużonymi w pracy nad dystrybucją darów z zagranicy zdaniem ks. Grzybowskiego byli ks. Franciszek Kuć, dyrektor administracyjny w Seminarium Duchownym w Płocku, odpowiedzialny za cała logistykę i Elżbieta Wojciechowska, pielęgniarka zaangażowana zarówno w pracę w aptece, jak i zapisywanie najważniejszych wydarzeń, by nie uciekły pamięci.

Lekarstwami, które docierały do Polskie po wprowadzeniu w 1981 roku staniu wojennego szybko zainteresowała się Służba Bezpieczeństwa, dlatego zdecydowano, że dary będą trafiać do struktur kościelnych. W Płocku pierwszy punkt gromadzenia i wydawania leków mieścił się w Seminarium Duchownym. Tak zwany Punkt Apteczny rozpoczął swą działalność wiosną 1982 roku i funkcjonował do września. Potem został przeniesiony na Stanisławówkę.

W obydwu tych miejscach pracowało wielu wolontariuszy: znanych, związanych z Solidarnością płockich lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów. Swój czas poświęcały także siostry zakonne i świeccy, chcący służyć pomocą. Z punktem współpracowała też siostra premiera Tadeusza Mazowieckiego, Krystyna Mazowiecka, tłumacząc z francuskiego ulotki do lekarstw.

„Najwięcej leków otrzymywaliśmy z Francji, miedzy innymi z Marsylii czy też Chateau-Thierry”, przyznaje ks. Franciszek Kuć. Francuzi pozostawiali w księdze darczyńców wzruszające wpisy, na przykład: „Dziękuję za drogę, którą nam wskazaliście”. (2.VIII.1983)

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska


PIŚMIENNICTWO KSIĘDZA ANTONIEGO BRYKCZYŃSKIEGO 1843-1913

„Wyżej cenię założenie nowego dziennika katolickiego niż zbudowanie nowego kościoła”, takie słowa mogą dziwić w ustach duchownego, zwłaszcza żyjącego w XIX stuleciu. Taki był jednak ksiądz Antoni Brykczyński, nasz rodak, pozytywista, historyk sztuki, bibliograf, całe życie związany z Mazowszem. W 1866 roku ukończył Seminarium Duchowne w Płocku, by dwanaście lat później zostać jego profesorem (1858-1880). Następnie został proboszczem w Pałukach i Goworowie, gdzie zbudował kościół konsekrowany w 1887 roku.

Był członkiem Komisji Sztuki i Komisji Archeologicznej Akademii Umiejętności i prekursorem płockiej archeologii. Pisywał w: „Przeglądzie Katolickim”, „Korespondencie Płockim”, „Słowie”, „Biesiadzie Literackiej”, „Kronice Rodzinnej”, a także we francuskim „L’Art. Chrétien”. Był także autorem wielu druków zwartych. Niewiasta mężna, O wzajemnych obowiązkach sług i gospodarzy, Gawędy ogrodnicze – to tylko przykładowe tytuły publikacji podpisywanych najczęściej pseudonimem „Gwiaździc”, pochodzącym od herbu rodziny Brykczyńskich.

Ksiądz wykonywał wielką pracę oświatową, podkreślają autorzy publikacji o piśmiennictwie Antoniego Brykczyńskiego ks. Michał Marian Grzybowski i Agnieszka Feliniak. Oprócz czysto kapłańskiej posługi, w każdym miejscu swojego pobytu niósł porady dotyczące życia codziennego. Był zwolennikiem czytelnictwa. Z ambony głosił, jak ważne jest słowo drukowane. Bardzo popierał popularne kalendarze, które w ówczesnych latach jako jedyna książka w domu mogły zarówno odliczać dni, jak i przypominać o modlitwie, terminach prac polowych i domowych.

„Nie potępiajmy nikogo, bo każdy, póki żyje, może się nawrócić”, serce naszego rodaka było pełne miłosierdzia. 

Tekst: Milena Gurda-Jaroszewska

O Autorze