Uwaga Czytelnicy! Od 14 czerwca do 3 lipca FILIA NR 7 (Międzytorze) będzie ZAMKNIĘTA z powodu inwentaryzacji zbiorów.

Wanna czy prysznic, oto jest pytanie

Data publikacji: 22/03/2021

 

Wiele czynników wpływa na wybór wanny lub kabiny prysznicowej do naszej łazienki. Zarówno branie kąpieli, jak i mycie się pod prysznicem, mają swoje zalety, jednak warto mieć świadomość, jak wpływają one na nasze zdrowie, samopoczucie, stan portfela i środowiska. Co zatem będzie dla nas zdrowsze – wanna czy prysznic?

Kąpiele w wannie są lubiane szczególnie ze względu na możliwość dłuższego wylegiwania się w gorącej wodzie, co pozwala się zrelaksować, a także rozluźnia mięśnie. Odprężającą kąpiel po ciężkim dniu można urozmaicić, wykorzystując sole do kąpieli i olejki eteryczne. Wieczorny relaks w wannie poprawia samopoczucie, łagodzi bóle mięśni i uspokaja, a także może ułatwiać zasypianie.

Prysznic to dobre rozwiązanie do stosowania na co dzień, ponieważ ogranicza czas wystawienia ciała na działanie wody i kosmetyków, a to sprawia, że utrzymujemy skórę w lepszej kondycji. Szczególnie korzystne są zimne prysznice, które poprawiają krążenie krwi, pracę układu odpornościowego i stan włosów.

Ciekawym rozwiązaniem, które pozwoli na uzyskanie korzystnych efektów zdrowotnych, są natryski mieszane. Polewanie ciała na przemian ciepłą i zimną wodą korzystnie wpływa na układ limfatyczny, poprawia wygląd skóry, napinając ją i wygładzając, a także łagodzi zmęczenie i redukuje stres. Decydując się na prysznic naprzemienny, powinniśmy przestrzegać kilku prostych zasad. Należy zacząć od ciepłego prysznica, a następnie ciało stopniowo przyzwyczaić do zimnej wody, zaczynając od nóg i kończyn górnych, po czym przez kilkadziesiąt sekund brać zimny prysznic. Cykl można powtarzać kilka razy, ale temperaturę wody powinniśmy dostosować do naszej wrażliwości na temperaturę.

Oprócz wskazań zdrowotnych warto wziąć po uwagę również aspekt ekonomiczny i ekologiczny i tu zdecydowaną przewagę będzie miał prysznic ze względu na mniejsze zużycie wody.

Warto też wiedzieć, że popularna w Polsce nazwa natrysku – prysznic – wzięła się od nazwiska jego wynalazcy – Vincenta Priessnitza (1799-1851), pochodzącego z ówczesnego Śląska Austriackiego, samouka w zakresie medycyny niekonwencjonalnej i naturalnej. Na obszarze Niemiec i Austrii był uznawany za kontynuatora i wskrzesiciela metod hydroterapii zapoczątkowanych przez Siegmunda Hahna i Johanna Siegmunda Hahna.

W 1826 r. dla pierwszych kuracjuszy Priessnitz urządził specjalny dom kuracyjny z łaźnią, w której stosował terapie wodne. Już w 1829 r. został przez wielu lekarzy oskarżony o znachorstwo. Rozprawa zakończyła się uniewinnieniem Priessnitza, gdyż jego metody leczenia opierały się na wyłącznym stosowaniu wody bez współdziałania z jakimikolwiek medykamentami i ziołami. W 1830 r. otrzymał od władz austriackich oficjalne zezwolenie na prowadzenie zakładu kuracyjnego opierającego się na metodach wodoleczniczych. Wkrótce w łaźni zakładu kuracyjnego zainstalowano olbrzymią, jak na ówczesne czasy, wannę o średnicy 10 metrów, w której kuracjusze mogli nawet pływać. Wewnątrz wanny znajdowała się mała fontanna. W 1832 r. został zmuszony do rozbudowy dobrze prosperującego zakładu, dobudował wówczas nowy budynek z 18 pokojami i wielką salą. Dzięki temu w zakładzie kuracyjnym mogło przebywać jednocześnie ok. 100 pacjentów. W 1838 r. uzyskał pozwolenie na prowadzenie uzdrowiska.

Wkrótce zabiegi sprowadzające się do hartowania w zimnej wodzie, dużej dawki ruchu na świeżym powietrzu oraz prostej diety, połączonej z piciem czystej wody, przyniosły Priessnitzowi sławę „wodnego doktora”. Stał się człowiekiem bogatym, a jego uzdrowisko odwiedzały znane osobistości ówczesnego świata, m.in. Zygmunt Krasiński, Lew Tołstoj i Mikołaj Gogol.

Zygmunt Krasiński podczas pobytu w Graefenbergu w 1836 r. zastosował się do kuracji Vincenza Priessnitza. Poeta tak pisał o tym: „Co dzień rano o pół do 5-tej budzony bywam […], obwijają mnie w kołdry, jak dziecię w powiciu lub umarłego w chusty śmiertelne, tak że nogą ni ręką ruszyć nie mogę. Ten stan szczęśliwości trwa do trzech godzin, podczas których potnieję jak gdyby po frykcjach merkurialnych. Następnie rzucam się w wodę zimną jak lód. Wieczorem taka sama anegdota. O ćwierć mili stąd, w lesie, jest kaskada, tam trza się rozebrać do nagiego i stać pod strugą wody pięć minut. Na śniadanie szklanka wody i chleb, na kolację idem (jak poprzednio), na obiad zupa i sztuka mięs. Zresztą przez cały dzień każą pić wody do 20-stu szklanek i chodzić od świtu do zmroku.”

W 1846 r., w imieniu cesarza Austrii, za swoją działalność leczniczą został odznaczony złotym medalem zasługi. W parku miejskim w Jesioniku i w wiedeńskim „Parku przy Tureckim Szańcu” (Türkenschanzpark) znajdują się pomniki poświęcone Vincenzowi Priessnitzowi. Na Placu Wolności w Poznaniu podziwiać można pomnik greckiej bogini zdrowia Hygiei z inskrypcją poświęconą Priessnitzowi, ufundowany w 1841 r. przez Edwarda hr. Raczyńskiego.

Do śmierci Vincenta w 1851 r. z terapii wodnych zakładu skorzystało 36.000 pacjentów. Zakład wodoleczniczy istnieje do dnia dzisiejszego w Lázně Jeseník k. Jesionika w Czechach.

Priessnitz samodzielnie nie napisał i nie wydał niczego, swoje doświadczenie i metody przekazał córce Jadwidze, która skwapliwie notowała dyktowane jej przez ojca treści. Notatki te, znane jako Vincenza Prießnitza Rodzinna Księga Wodna (Vinzenz Prießnitz’sche Familien Wasserbuch), znajdują się obecnie w Instytucie Historii Medycyny Uniwersytetu Wiedeńskiego.

Biografia Vincenta Priessnitza inspiruje również coachów, którzy upatrują w niej przykładu tego, że nastawienie do życiowych okoliczności decyduje o naszym sukcesie lub jego braku. Pozostawiony przez niego majątek został oszacowany na 10 milionów ówczesnych guldenów, mimo że nie ukończył on żadnych szkół, gdyż jako młody chłopak był zmuszony do pracy w gospodarstwie. Mając 16 lat, uległ ciężkiemu wypadkowi, wpadając pod koła wozu konnego. Wezwany do rannego Vincenta lekarz, postawił diagnozę, że chłopak zostanie na zawsze kaleką, oczywiście, jeżeli przeżyje. Vincent się nie poddał. Podpatrzył kiedyś sarnę, która wyleczyła swoją ranę, mocząc ją w zimnej wodzie górskiego potoku. Priessnitz podobną metodę zastosował wobec siebie. Po roku wyzdrowiał, a następnie przekuł porażkę w sukces.

Woda to oczywiście temat rzeka i można o niej pisać w różnych kontekstach. Jako motyw w kulturze jest ulubioną metaforą filozofów (słynne myśli Heraklita z Efezu: „Wszystko płynie” i „Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki”) oraz inspiracją dla poetów, pisarzy i filmowców. Któż nie wspomina z sentymentem „Małpy w kąpieli” Aleksandra Fredry czy filmu „Hydrozagadka” Andrzeja Kondratiuka.  Młodszym czytelnikom polecamy „wodne” książki ze zdjęć poniżej, które można wypożyczyć w Książnicy Płockiej i jej filiach. Dla tych, którzy dotrwali do końca, mamy bonus – zagadkę logiczno-matematyczną, która proponujemy rozwiązać podczas relaksu w wannie.

oprac. Aleksandra Gawlik

Źródła:
Zbigniew Sudolski, Krasiński, Warszawa 1997
Wikipedia
Wirtualna Polska

Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego

realizacja: geotechnology.pl
Moja e-bibliotek@ liderem informatyzacji na Mazowszu

Projekt jest realizowany w ramach programu 2.1 E-usługi, Poddziałanie 2.1.1 E-usługi dla Mazowsza, typ projektów Informatyzacja bibliotek, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.

Skip to content