Ładowanie Wydarzenia

Czym żył Płock w 1920 roku?

11 maja 2020 - 18 sierpnia 2020

W sierpniu będziemy obchodzić wyjątkową 100. rocznicę bohaterskiej Obrony Płocka przed bolszewikami.

Pamiętając o tamtych dniach i ludziach, przez sto kolejnych dni zamieszczamy materiały sprzed stu lat – relacje z ówczesnego Płocka  i z frontu wojny polsko-bolszewickiej. Poczujmy tamtą atmosferę, bądźmy świadkami tworzącej się historii, która stała się jedną z najpiękniejszych kart w dziejach naszego miasta.

Liczne ciekawostki zaczerpnęliśmy z „Kurjera Płockiego”, który uchodzi za najważniejsze, w tym okresie, źródło informacji.

Płock jawi się jako spokojne miasto, w którym życie toczy się swoim normalnym torem. W ramach upaństwowienia szkół odbywają się zebrania udziałowców placówek oświaty, ogrodnicy zmagają się ze skutkami mrozów. Chwalebnie zachowują się członkowie Towarzystwa Ogrodniczo-Pszczelarskiego, którzy ze względu na trudną sytuację budżetową państwa polskiego rezygnują z rekompensat. W kościołach z okazji Dni Krzyżowych odbywają się publiczne procesje, a w Księgarni Ziemi Mazowieckiej wystawiono do sprzedaży dwa cenne obrazy „pędzla p. A. Sokołowskiej”.

Tymczasem na froncie żołnierze zdobywają linię Dolnej Berezyny.

Jest maj i do Płocka dalej płyną z frontu wieści o zwycięstwach nad bolszewikami. Bohaterowie tej wojny nie są jednak bezimienni. W komunikatach dowództwo zamieszcza dramatyczne nieraz okoliczności śmierci i nazwiska żołnierzy. Płockimi czytelnikami zapewne wstrząśnie relacja o młodym ppor. Robaszkiewiczu, który wolał śmierć z własnej ręki niż niewolę. Znacznie spokojniejsza jest lektura kolumn „Kurjera Płockiego” z opisem koniecznych wpłat wynikających z orzeczeń sądowych, np. za „obelgi”. W mieście dzień jak co dzień, płocczanie ponarzekają, że Magistrat nie urządza kąpieliska na Wiśle i nie ma gdzie umyć „grzesznego” ciała. Niedawno zakończona wojna, ta pierwsza, światowa, powróci w podziękowaniu dla płockiego komitetu opieki nad inwalidami za hojne ofiary złożone przez ziemianki. Na gospodę żołnierską i na inwalidów zebrały też po 50 marek uczennice I Gimnazjum Żeńskiego.

Tymczasem na froncie walki na odcinku Rzeczycy, nad Dźwiną i na odcinku Lepla.

Więzi lokalnej społeczności były bardzo mocne. Okazało się, że prasa tutejsza może podnosić morale wojska. Płocka gazeta w dużym ogłoszeniu zaprasza, aby wysyłać „Kurjer Płocki” na front! Skoro tak, to możemy założyć, że wieści z Płocka dochodziły też w drugą stronę, podobnie jak komunikaty z wojny do nas.

13 maja był długo oczekiwanym dniem dla 109 sług zrzeszonych w płockim Związku Sług św. Józefa. Związek był zacnym stowarzyszeniem społeczno-chrześcijańskim powołanym w styczniu 1919 roku w celu podniesienia kultury, poziomu wykształcenia, a przede wszystkim zabezpieczenia starości służących.

I jeszcze interesujący drobiazg – gazeta, chcąc ratować rynek wydawniczy – wydała na swoich łamach utwór sceniczny „Misterium” A. Brückmana. „Zarzucić, by można mu tylko jedno, że chwilami forma przerasta treść, albo też treść utworu jest <nader bogatą>”, pisał recenzent…

Tymczasem na froncie nieprzyjaciel poniósł „zupełną klęskę” w walkach nad Berezyną i Dnieprem, Polacy zwyciężyli pod Gilbową. „Na Podolu rozbiły nasze oddziały pierwszą brygadę ukraińsko-sowiecką w sile dwóch tysięcy ludzi”.

Kurjer Płocki” donosi, że w całej Polsce odbywały się uroczyste msze dziękczynne za zdobycie Kijowa. Śpiewano hymn pochwalny „Te Deum laudamus” i odmawiano specjalną modlitwę.

Na froncie sukcesy, choć ponownie okupione krwią żołnierzy. W komunikacie Polskiego Sztabu Generalnego wspomniano porucznika Jodko-Narkiewicza. Polecamy ogłoszenie o – dla nas dość niecodziennym – przetargu wojskowym na siano i słomę dla koni.

W Płocku czas płynie. Wchodzi w życie rządowy nakaz ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych. Pewnie w mieście przybyło melin. Nie mieszkają w nim ludzie bez grzechu. Gazeta sama narzeka na własną akcję nawoływania do oszczędności energii elektrycznej. „Skutki tej lekkomyślności odczuwamy wszyscy na sobie”. W efekcie w nocy miasto jest całkiem ciemne i podatne na wszelkiego rodzaju awantury na ulicach. Przypomnijmy, że lampy uliczne należały w Płocku przede wszystkim do Elektrowni Górnickich (268 słupów w 1918 roku).

Tymczasem „w rejonie Kijowa resztki oddziałów bolszewickich znajdujące się na prawym brzegu Dniepru uległy zupełnemu rozbiciu”, a miejscowość Łojów została przez Polaków definitywnie odbita.

To był ważny dzień dla Płocka. „Kurjer Płocki” pamiętał, że to rocznica rozstrzelania naczelnika powstania styczniowego Zygmunta Padlewskiego. Ubolewał nad tym, że bohater „nie ma pomnika w grodzie naszym”. Przypomnijmy, że 28-letni Padlewski więziony w Płocku i stracony 15 maja 1863 roku za rogatkami płońskimi do dziś nie doczekał się pomnika. Są jedynie upamiętnienia w miejscach związanych z naczelnikiem i popiersie z lat międzywojennych w budynku TNP.

„I na kolej przyszła kolej”. Płock cieszył się budową kolei. „Prace na odcinku Płock-Kutno postępowały żywo naprzód”.
W mieście powstał szósty w kraju oddział Dyrekcji Budowy Kolei Żelaznych. Kolej miała być oddana jesienią 1921 roku, ale wszyscy i inwestorzy, i pasażerowie mieli nadzieję na jakiś „prowizorycznie ułożony tor” od jesieni 1920.

Tocząca się wojna nie przeszkadzała w edukacji. W swoje progi zapraszało II Gimnazjum Męskie, obecna Małachowianka.

Do serwisów plotkarskich można by zaliczyć przeprosiny płockiego artysty malarza Cz. Idźkiewicza, wychowawcy młodzieży, który obraził… oficerów.

I to właściwie koniec dobrych wieści. Gazeta informuje też o głodzie, który wdziera się do Płocka, od kilku dni nigdzie nie można dostać chleba. Na ulicach dzieją się sceny tragiczne, kiedy brakuje tego „posiłku powszedniego”.  Mieszkańcy liczą na interwencję władz, a „płoccy piekarze tłumaczą się brakiem mąki i opału”. 

Tymczasem na froncie mimo wiosennych majowych dni walki trwają bez przerwy. „Na południu zajęliśmy Kryzopol i Hajsyny”, raportuje dowództwo. Na Polesiu w rejonie Rzeczycy i Słobody Jakimowskiej po walkach na przedpolu naszej linii siły dywizji sowieckiej uległy ostatecznemu rozproszeniu.

W Płocku minęło pół wieku od powstania Stowarzyszenia Spożywczego i Kasy Pożyczkowej Spółdzielni Spożywców „Zgoda”, obecnie PSS „Zgoda”, jednego z trzech najstarszych towarzystw w kraju. 16 maja odbyło się zebranie ogólne akcjonariuszy, z bogatym programem, podziałem zysków, ustalaniem budżetu na rok 1920, wyborem nowych władz. Ocenie podlegała między innymi… jakość usług. Zebrani „wyrazili życzenie powszechne, aby zarząd wywierał nacisk na zachowanie się pracowników, szczególnie w sklepie bławatnym, w stosunku do kupujących”.

Płocczanie zrzeszali się w różnych celach. Zapowiadana jest inwestycja „kolonje-ogrody” dotycząca budowy domków dla pracowników umysłowych i fizycznych „w okolicach alei miejskiej” w oparciu o stowarzyszenie.

Spółka handlowa, a dokładanie towarzystwo owocarskie z niewielkimi udziałami, to przykład jak „zorganizować prawidłowy handel owocami, obliczony przeważnie na eksport do Warszawy”. 

Akcje dobroczynne w maju kwitną podobnie jak drzewka owocowe. Swój „znaczek” ogłasza Płockie Towarzystwo Dobroczynności i liczy na otwarcie serc, gdyż rzadko „puka do miłosierdzia publiczności”. Dla miasta zaś „czyni bardzo, bardzo wiele”.  Wspomniany w ogłoszeniu przytułek dla starców miał 50 miejsc i znajdował się przy ulicy Więziennej (obecnie Sienkiewicza).

W II Gimnazjum Męskim, dzisiejszej Małachowiance, zbierano na ołtarz św. Kazimierza do kapliczki szkolnej pod tym samym wezwaniem. „Uboga ona jest i pusta”, po wyrwaniu gmachu szkoły z rąk okupanta. Młodzież także wierzyła w hojność płocczan.

Nasi mieszkańcy wiecują, wiecują… Na placu „przed kościołem garnizonowym” odbył się wiec „z powodu znęcania się i gwałtów nad ludnością polską na terenach plebiscytowych”, między innymi w obronie Śląska, Warmii i Mazur. Mazurzy w rozumieniu etnicznym szczególnie nam byli bliscy jako „współplemieńcy”, zauważył p. Mierzejewski, poseł ziemi płockiej. Przemawiali znany płocki lekarz i społecznik Aleksander Maciesza, prawnik i prezes Klubu Artystycznego Płocczan Kazimierz Mayzner, działacz robotniczy p. Kępczyński. Wiec miał wysoką rangę i uczestniczyło w nim wielu płocczan. Na koniec wszyscy zgodnie odśpiewali „Rotę”.

Tymczasem na froncie bez większych zmian. Ataki na Kijów zostają odparte. Nad Borysowem krążyło 7 samolotów nieprzyjacielskich, które zmuszono do odwrotu.

„Kurjer Płocki” tego dnia nie ukazał się.

Wiemy za to dokładnie, co 17 maja 1920 roku robił kultowy poeta, płocczanin i legionista Władysław Broniewski. Napisał o tym w „Pamiętniku”.

Będąc w Kijowie, obejrzał w Operze „Fausta”, nauczył się jeździć na motorze…

Tymczasem na południowym froncie między innymi odparto ataki na Krzyżopol, Dżugastrę, Miaskówkę oraz Czobotarkę. Poza tym trwała zwykła działalność patroli wywiadowczych.

To był bogaty w wydarzenia dzień. Coś dla ciała i coś dla ducha. Najważniejsze, że udało się zapobiec „krytycznym” brakom chleba na rynku. „Władze zarekwirowały jedną z płynących z Warszawy do Gdańska berlinek z mąką amerykańską”.

W Płocku 18 maja zaczęły się egzaminy dojrzałości. Tak jak dziś maturzystom towarzyszą kwitnące kasztany, tak 100 lat temu w pełni rozkwitał bez. Najpierw zdawali uczniowie gimnazjum państwowego (obecnie Jagiellonki) i liceum diecezjalnego. Tematy „piśmienne” z języka polskiego (trzy do wyboru) jak najbardziej patriotyczne, a wśród nich piękny wiersz „Testament mój” Słowackiego i nieśmiertelne „Nad Niemnem” Orzeszkowej.

Płocczanie przez cały czas żyją sprawami Śląska, Warmii i Mazur. Znane w Płocku z obywatelskiego zaangażowania Towarzystwo Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych  wystosowało odezwę wzywającą do opodatkowania na rzecz plebiscytu – od 0,5 do 1 proc. pensji. „Będzie to najwymowniejszy protest czynem!”.

W teatrze miejskim, po wielu zapowiedziach, doszedł do skutku koncert tenora, „który młodość swą spędzał w naszym grodzie” Stanisława Orzelskiego (bratanka aptekarza p. Donajskiego). W Płocku było to wydarzenie podkreślone dużym „pokupem” biletów.

„Kurier Płocki” to tytuł lokalny, ale zamieszczał też ważne informacje ogólnopolskie. Opisywał przybycie do Warszawy Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, który „od jarzma bolszewizmu uwolnił Wołyń, Podole i Ukrainę”.

Tymczasem w komunikacie z frontu czytamy o coraz bardziej zaciętych walkach między innymi pod Kijowem i wzdłuż nowej linii obronnej na południu Dźwiny.

Ministerstwo wprowadza nowe normy cukru. W 1920 roku, jak widać, był on towarem deficytowym. Rok wcześniej Maria Macieszyna pisała o cukrze, że „jego jakość jest fatalna. (…) Z kawą jeszcze ujdzie, ale z herbatą wzbudza prawdziwy wstręt i zabarwia herbatę na kolor kawy i robi ją mętną”. Z komunikatu wynika, że normy w maju 1920 roku uzależnione były od liczby mieszkańców miast.

Jednak nawet głodni cukru obywatele musieli zażywać spaceru i o godne warunki wypoczynku apeluje w długim liście do redakcji pani Maria Gutkowska (1887-1933), z pochodzenia ziemianka, działaczka społeczna, pedagog, założycielka pensji przekształconej w 1908 roku w Gimnazjum Żeńskie im. Adama Mickiewicza  w Płocku. Pani Gutkowska we wspomnianym liście posuwa się tak daleko, że porównuje działania Magistratu z zarządzaniem miastem za okupacji moskiewskiej. Chodzi o nie byle jaką rzecz, bo o ulicę… Tumską – nieskrapianą wodą i o Plac Floriański, który, dla odmiany – tonie w wodzie. Do tego trzeba dodać nierozumne trzepanie pościeli czy odzieży. Zatroskanej przede wszystkim o zdrowie młodzieży członkini Towarzystwa Higienicznego serce pęka. 

Polecamy też lekturę ogłoszenia. Wszak nie co dzień zdarza się oferta wymiany siana na nawóz.

Tymczasem na froncie, mimo zaciekłych ataków wroga, odparto bolszewików na odcinku Górnej Berezyny. W akcji poległ kapitan Małkowski z Trzeciej Dywizji Legionowej. Walki trwały też na północnym odcinku Dniepru. „Poza tym na froncie spokój”.

„Manewry Wiosenne”, wielką majówkę z okazji drugiego dnia Zielonych Świątek organizuje Służba Narodowa Kobiet Polskich, powstała w 1918 roku z inicjatywy Marceliny Rościszewskiej. Dochód z płockiej majówki przeznaczono na zasilenie  kasy tej  organizacji.

Tego dnia Płock świętuje zdobycie Kijowa i szczęśliwy powrót do stolicy naczelnego wodza Józefa Piłsudskiego. Na ulicach powiewały flagi. Na Placu Floriańskim (obecnie Obrońców Warszawy), przed kościołem garnizonowym o 6 po południu stanęła młodzież, ustawiały się poczty sztandarowe płockich zrzeszeń i instytucji, wioślarze, strażacy, wreszcie wojsko. Atmosfera była podniosła i patriotyczna. Wybrzmiały „Boże coś Polskę” i „Rota”. Odbyła się kwesta na fundusz im. J.Piłsudskiego.

Odpowiedzi na swój list z poprzedniego numeru gazety doczekała się przełożona Gutkowska. Konstanty Modliński, kierownik literacki „Kurjera Płockiego”, poeta i satyryk, w humorystyczny sposób prosił, aby dała szansę obecnym władzom miasta. Za krótko wszak rządzą, aby wszystkiemu zaradzili. „Może za dwa, trzy lata niezadowolenia nasze się wraz przemienią na hymn uwielbienia!…i porządek tu będzie!”.

Tymczasem na froncie na północ od Dniepru nieprzyjaciel ponownie atakował stację Krzyżopol. Wzdłuż linii Berezyny kolejny dzień trwały walki.

Mąka amerykańska, zarekwirowana wprost z berlinki płynącej Wisłą, wchodzi przebojem na płocki rynek. Z uwagi na drożyznę niektórzy posiadacze kartek chlebowych wolą mąkę zamiast pachnących bochenków.

Odbywa się zebranie założycielskie płockiego oddziału ogólnopolskiego Towarzystwa Walki ze Zwyrodnieniem Rasy. Eugenika zdobywała Europę. W Polsce jej wielkim propagatorem był dermatolog, dr Leon Wernic, który 21 maja gościł w naszym mieście. W Płocku miała powstać sieć „doradni”, gdzie można było przyjść, np. w sprawach chorób wenerycznych czy obłędu.

Płockie Towarzystwo Wioślarskie zwołuje swych członków w mundurach bądź ze znaczkami na obchody przybycia Naczelnika Państwa do Warszawy. Dodajmy, że PTW, powstałe w 1885 roku, liczyło około 100 osób.

Przy Stowarzyszeniu Robotników Chrześcijan (Chrześcijańska Demokracja) zawiązała się kooperatywa spożywcza. W tak trudnych czasach dla swych spółdzielców będzie dostarczać „pewnych niezbędnych artykułów”.

Z ogłoszenia w „Kurierze” drobiazgowo można dowiedzieć się, co robić, kiedy zaatakuje nas świerzb.

Tymczasem na froncie na południe od Dniepru i pod Berezyną trwają dalej zacięte walki. Zestrzelone zostały dwa aeroplany nieprzyjacielskie.

W majową sobotę w mieście działy się ważne rzeczy. Ministrowie RP (Robót Publicznych p. Andrzej Kędzior oraz Rolnictwa p. Franciszek Bardel), podróżując do Gdańska rządowym statkiem „Kościuszko”, zatrzymali się na kilka godzin w Płocku. Obejrzeli miasto i port. Przewodnikami byli prezes TNP dr A. Maciesza i konserwator dr Rokowski. Maciesza wykorzystał okazję, aby poruszyć „sprawę żywo nas obchodzącą, mianowicie wydzielenia województwa płockiego” i kwestię budowy portu „także od strony Płocka”. Mamy deja vú…  

Płoccy handlowcy zebrani w Stowarzyszeniu Kupców przy omawianiu kwestii wywieszania w sklepach tabliczek „Tu nie wolno żebrać” przyjęli wniosek o przekazywaniu składki na cele dobroczynne. Zdaniem oponentów, po Płocku „wałęsa się wiele żebraków pozamiejscowych (ze wsi)”. Czy tabliczki pomagały, skoro brakowało chleba?  

Miasto stało się siedzibą centrali policji wodnej dla odcinka od Czerwińska do Czerwonego Krzyża. Posterunek strzegł miasto od „wszelkiego rodzaju przestępstwa”, a z potrzeby chwili tępił i szmugiel, który  „tak bardzo wpływał na drożyznę w naszej okolicy”. Niestety, swych zadań, jak donosi gazeta, komisariat spełniać na razie nie mógł, gdyż (nie jest to żartem – zastrzega KP ), nie posiadał żadnej motorówki ani nawet łodzi zwykłej lub żaglówki. Redakcja ma nadzieję, że „braki wkrótce zostaną usunięte”.

W poradniczym dziale „Kurjera” polecamy artykuł o tym, jak bardzo poluzowanie gorsetu szkodzi zdrowiu kobiety. A ściślej – jej wątrobie. I moralności. 

Tymczasem na całym północnym froncie trwały ciężkie walki, przy których bolszewicy ponosili nadzwyczajne straty.

Przed stu laty tego dnia przypadało ruchome święto Zesłania Ducha Świętego, czyli Zielone Świątki. Płocczanie bawili się na różnego rodzaju majówkach, które miały najczęściej jakiś zbożny cel.

Miasto przez cały czas pamięta o polskości Śląska, Warmii i Mazur. „Całkowity czysty dochód” z wielce wesołej majówki, zorganizowanej przez młodzież „z pobliskiego nam Trzepowa”, będzie przeznaczony na poparcie akcji plebiscytowej.

Z pięknej niedzieli korzystają też członkowie Towarzystwa Żeńskiego i Męskiego Konferencji Św. Wincentego á Paulo. „Uproszeni” kwestarze chodzą po ulicach ze „znaczkiem” na nędzę wyjątkową naszego miasta. Osoby pomagające ubogim proszą, aby obywatele Płocka nie odwracali się od kwestarzy i za najmniejszą choćby kwotę nabywali znaczek.

Miasto czeka też na wielkie manewry wiosenne 24 maja w Radziwiu. Wilcze doły, okopy, walki pozycyjne, wybuchy min i granatów. Bilety są jeszcze do nabycia na miejscu.

Tymczasem na froncie w walkach nad Berezyną oddziały nasze wzięły 400 jeńców i kilka karabinów maszynowych. Trwa ofensywa bolszewicka na południe od Dźwiny, a na wschód od Białej Cerkwi Polacy odparli oddziały wroga.

W poniedziałek trzygodzinny rejs po Wiśle statkiem Oddziału Płockiego Żeglugi Państwowej cieszył się wielkim powodzeniem, za to na szumnie zapowiadanych manewrach wiosennych, jakby tu powiedzieć… wybuchł skandal!

Same manewry i popisowa obrona przyczółku mostu płockiego w Radziwiu były bardzo udane pod warunkiem, że ktoś się na wzgórze za cegielnią w Górach w ogóle dostał.  Całkiem zawiodła logistyka. Otóż okazało się, że samochodów na drugą stronę Wisły w umówionym terminie wystarcza tylko dla „osobistości z Płocka”, a ludzie, którzy kupili wcześniej bilety muszą obejść się smakiem. W tej  sytuacji zażądali zwrotu pieniędzy i odeszli do miasta z powrotem.

Tymczasem na froncie wciąż trwają walki wzdłuż Berezyny. Szczególnie uporczywie atakują bolszewicy przyczółek w Borysowie. Wszędzie uderzenia zostają „krwawo odparte”. „Na Ukrainie bez ważniejszych wydarzeń”.

W Płocku dzieje się  ważna rzecz – upaństwowienie Szkoły I Żeńskiej 8-klasowej Udziałowej, czyli późniejszych słynnych „Reginek” z przełożoną Marceliną Rościszewską na czele. W związku z rozporządzeniem Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z 22 IV 1920 r. wszczęto proces upaństwowienia szkoły. Uroczysty akt upaństwowienia będzie miał miejsce 14 listopada 1920 r. Odtąd będzie ona nosić nazwę Państwowe Gimnazjum Żeńskie im. Hetmanowej Reginy Żółkiewskiej. Była to wielce zasłużona dla Płocka szkoła, nowoczesna, z bogatym programem nauczania, doceniająca sport i lekcje plenerowe.

Nic nie wskazuje na to, że w sierpniu na ulicach miasta będą dziać się dantejskie sceny. Zygmunt Kozanecki, prawnik, autor obszernych wspomnień z lat 1902-1950 – wówczas jeszcze uczeń Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Króla Władysława Jagiełły w Płocku – pisze o upragnionej wycieczce nad morze pod koniec roku szkolnego 1919/1920 „gdzieś na końcu maja”. „Ciągnęło nas zobaczyć ziemie uwolnione spod zaboru niemieckiego i morze”.

Za to inny płocczanin, też jagiellończyk, poeta, legionista Władysław Broniewski nadal przebywa na Ukrainie. W pamiętniku pod datą 25 maja uwalnia się prawdziwie poetycka wyobraźnia: „Pisać nie mogę, bo uwaga moja rozpadła się na tysiąc cząsteczek pamięciowych nieznośnie dokuczliwych…”    

Tymczasem na froncie Polacy w rejonie Zyszczewa rozbroili statek nieprzyjaciela usiłujący wysadzić załogę na prawy brzeg Dniestru. Wzięli przy tym 50 jeńców i kilka karabinów maszynowych.

W Warszawie podrożały gazety. „Kurjer Płocki” lamentuje, że czytelnika płockiego również czeka podwyżka. Wszak w Płocku nie ma ani nakładu liczonego w tysiącach egzemplarzy ani bogatego rynku ogłoszeń. Jaka więc powinna być cena? „Niech publiczność (szczególniej płocka) sama sobie tę cenę… dośpiewa!” 

W tych warunkach tym bardziej boli marnotrawstwo papieru w urzędach publicznych. Widać je zwłaszcza przy składaniu próśb do referenta aprowizacyjnego o wydanie przepustek na mąkę. Ludzie przepłacają pisarzom pokątnym, marnują całe arkusze papieru.

W mieście, gdzie hojną ręką rozdawano papier, oszczędzano wodę do polewania ulic. Nawet podczas obchodów „zwycięstwa” nad bolszewikami plac przed kościołem garnizonowym nie był polany wodą i od unoszącego się kurzu wiele dziatwy szkolnej dostało kataru.

Dozorcy domów przy ulicy Tumskiej koło Nowego Rynku prawie nigdy (nawet po targu) nie polewają ulic przy zamiataniu. „Odnośne organy powinny zwrócić na ten fakt baczniejszą uwagę” – materiał jest wybitnie interwencyjny.

Apele do uczuć patriotycznych płocczan przybierają coraz bardziej interesującą formę. Obok siedmiu przykazań żołnierskich prezentujemy dialog dziecięcia z ojcem o nabyciu Pożyczki Odrodzenia Polski. Dzięki tej prostej transakcji ojciec spełnia obowiązek wobec OJCZYZNY.

Tymczasem na froncie ukraińskim koło Zyszczowa polskie wojska rozbiły oddział bolszewicki, biorąc 40 jeńców. Na froncie północnym trwały coraz bardziej zacięte walki na linii Głębokie-Budsław oraz nad Berezyną.

Założone niedawno Towarzystwo Owocarskie działa prężnie. Udało się pozyskać rynki zbytu w Warszawie, a także zatrudnić kierownika specjalistę. Wysyłka owoców odbywa się statkiem „w terminach oznaczonych”, trwa też organizacja innych dróg transportu. Płoccy i okoliczni sadownicy najwyraźniej wiedzą, że nie można zmarnować takiej szansy. Polecamy także „Wskazówki dotyczące zbioru, przebierania, opakowania i przesyłki owoców” z końca XIX w.

Tyle o sadach. W naszym mieście przed 100 laty najwyraźniej kwitły też i branże hodowlane. W lokalu renomowanego Towarzystwa Rolniczego odbywał się teoretyczno-praktyczny jednodniowy kurs jajczarski.

Nad Płockiem wreszcie przeszła burza, „z piorunami i grzmotami”. Miasto, od kilku dni ociężałe od upałów, odżyło. Mówiło się nawet o wielkim pożarze w Duninowie od pioruna. Redaktor „Kurjera Płockiego” przypomina władzom miasta o konieczności sprawdzenia piorunochronów. 

Tymczasem na froncie między Dniestrem a Dnieprem bolszewicy zaatakowali nasze pozycje. Wszystkie ataki zostały odparte, a nieprzyjaciel zmuszony do ucieczki.

Interwencje „Kurjera Płockiego” odniosły skutek. Magistrat wydał polecenie polewania placów i zieleńców publicznych w czasie lata.

Gorąca pora roku 100 lat temu zaczęła się znacznie wcześniej niż zazwyczaj, więc mieszkańcy gromadnie ruszyli zażywać kąpieli w Wiśle. Po części rozwiązało to problem braku kąpieli zimowych, ale w mieście nadal niezbędne były miejskie łaźnie.

W mieście od kilku dni nieczynne są piekarnie. Nie jest to wyraz złej woli Magistratu czy piekarzy, a trudności aprowizacyjnych. W godziwych cenach mąki kupić nie można, a przekupki oferują 6-pudowy worek z blisko 3-krotnym przebiciem.

Na wieży ratuszowej powstał ku pożytkowi mieszkańców stały „posterunek bacznościowy naszej Płockiej Straży Ogniowej”. Straż czyni widoczne postępy, ale pobory do wojska przerzedzają jej szeregi. Tymczasem, zauważa KP, „ciekawą jest abstynencja inteligencji od udziału w szeregach straży”.

Inteligencja za to gromadnie nadciąga na gościnne przedstawienie teatru „Rozmaitości”. Płock szczęścia do stałego zespołu nie ma, za to w mieście na gościnnych występach bywają gwiazdy „pierwszorzędnej” wielkości.

Załoga Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego intensywnie trenuje na Mistrzostwa Polski  w Bydgoszczy (27-29 czerwca). Do decydującego biegu stanie „pół-bąk płocki pod sterem z doświadczonym sternikiem p. Kopulskim”. Wraz z wioślarzami wyruszy w trasę świetnie rozwijający się chór męski „Duda”. Wykona szereg koncertów na cele plebiscytowe.

Płocki pitaval musiał 28 maja budzić u czytelników grozę. Tego dnia, w sobotę o 7 rano, wyrokiem sądu doraźnego, pożegnali się z życiem dwaj bandyci, skazani na karę śmierci przez rozstrzelanie.

Tymczasem na froncie północnym silne walki wywiązały się na południe od Berezyny i pod Bobrujskiem. Na przyczółku Kijowa obustronna działalność oddziałów wywiadowczych.

W Płocku w lokalu własnym przy ul. Warszawskiej 26 obradował Polski Związek Drukarzy i Pokrewnych Zawodów. Ogólna sytuacja na rynku, a ostatnio wzrost cen druku, sprawiła zapewne, że tematów na doroczne zebranie sprawozdawcze nie zabrakło.

Cały kraj czekała reorganizacja władz skarbowych. Na obszarze każdego województwa utworzono jedną Izbę Skarbową, w skład której wchodzą Urzędy Skarbowe Powiatowe. Jednostką nadrzędną dla urzędu w Płocku jest Izba w Warszawie.

Trwa sezon na różnego rodzaju przedsięwzięcia obywatelskie. Słuchaczki III kursu Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego przygotowały przedstawienie amatorskie. Dochód przekazano  do dyspozycji przełożonej p. Kisielewskiej.

Sprzyjające warunki handlu, m. in. „zbożem chlebowym pozakontyngentowym”, stwarzał  w tym czasie Wojskowy Urząd Gospodarczy. Cena rynkowa! Za to przy ul. Dominikańskiej 1  (obecnie 1 Maja) pralnia chemiczna prała i farbowała „różne rzeczy”. 

W „Kurjerze Płockim” pojawiają się dedykowane „Pozdrowienia z frontu”. „Drogim płocczanom i nadobnym płocczankom” przesyłają je wymienieni z imienia i nazwiska żołnierze.

Władysław Broniewski w swoim pamiętniku z datą 29 maja pisze o prawdziwej wojnie: „Ataki bolszewickie na Białą Cerkiew. Bolszewicy klinem wdarli się między II a III armię, to znaczy na nasze prawe skrzydło”.

Tymczasem na froncie na południe od Dźwiny, między jeziorem Narocz a górną Berezyną oddziały polskie, przełamując opór bolszewików, posunęły się wszędzie naprzód. „Na froncie ukraińskim nieprzyjaciel rozwija spotęgowaną działalność. Na niektórych punktach frontu wojska nasze nawiązały czucie z oddziałami bolszewickiej konnej armii Budionnego”.

W Płocku odbywały się komunie św. i bierzmowania. Uczniowie obecnej Jagiellonki oraz dwóch gimnazjów żeńskich sakramenty otrzymali w katedrze, a uczniowie dzisiejszej Małachowianki w kaplicy szkolnej.

Kursy jajczarstwa, o których pisaliśmy ostatnio, najwyraźniej miały konkretny cel, bo Okręgowe Towarzystwo Współdzielcze zaczęło w Płocku organizację zbiórki i zbytu jaj. W naszym mieście miała powstać „zbiornica” jaj, a w niej urządzenia i przyrządy do zbioru, sortowania, pakowania i przechowywania tego delikatnego towaru.

W Płocku nadal brakowało dobrego, białego chleba, a i mąka stała się towarem deficytowym. Była przełożona II Gimnazjum Żeńskiego, Maria Gutkowska napisała z tej okazji list do redakcji „Kurjera Płockiego”. We Włocławku skosztowała dobrego pieczywa i tęskni za podobnym w rodzinnym mieście. Tymczasem Wydział Aprowizacji m. Płocka uznał, że zamiast chleba razowego będzie wydawał mąkę i zaczął kartki stemplować. Kolejki ustawiały się i po stemple, i po mąkę, która, zdaniem autorki listu, była do niczego

Jednak nie samym chlebem człowiek żyje. Plac Floriański po raz kolejny był świadkiem widowiska – tym razem popisów gimnastycznych młodzieży z II Gimnazjum Męskiego. Oddział gimnastyków z dzidami w rękach lub palcatami o barwnych chorągiewkach, w towarzystwie orkiestr: uczniowskiej i wojskowej, imponował muskulaturą i sprawnością ruchów i ewolucji.

Bieżącą działalność Magistratu wierszem podsumowuje Konstanty Modliński – dziennikarz, poeta i satyryk – używający pseudonimu Kamo.

Tymczasem na północnym froncie szczególnie zacięte walki wywiązały się na przyczółku mostowym w Rzeczycy. Na froncie ukraińskim bolszewicy rozszerzają swoją zaczepną działalność, ale Polacy odnoszą sukcesy.

W poniedziałek 31 maja 1920 r. „Kurjer Płocki” nie ukazał się, ale wiemy, że tego dnia odbyło się „zebranie ogólne stowarzyszonych okręgu płockiego w celu wyboru członków władz do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego” mieszczącego się w obecnej siedzibie Książnicy Płockiej przy ul. Kościuszki 6. Zebraniu przewodniczył pan Władysław Płoski, zaś do władz gubernialnych jako II zastępca Dyrekcji Szczegółowej wszedł jego brat Antoni. „Z wniosków podjęto projekt podniesienia pensji urzędnikom z powodu drożyzny – do 25 proc”.

Towarzystwo Kredytowe Ziemskie to jedna z najstarszych i najpoważniejszych instytucji społecznych, gospodarczo-finansowych o charakterze użyteczności publicznej w Płocku. Do założonego w 1825 roku towarzystwa przystąpić mogli właściciele dóbr opłacający powyżej 100 zł podatku. Drobna szlachta i chłopi byli wykluczeni. Do Towarzystwa należał rząd z częścią dóbr narodowych. „Była to przez długi czas jedyna polska instytucja, do której społeczeństwo miało możność wysyłania swych przedstawicieli drogą wyborów”, piszą Tadeusz Świecki i Franciszek Wybult w swojej monografii „Mazowsze Płockie w czasach wojny światowej i powstania Państwa Polskiego”.

Tymczasem na froncie między Dźwiną a Prypecią wielka ofensywa bolszewicka rozpoczęta rzuceniem wielkich sił na front między Dźwiną a Prypecią została w ostatnich dniach zupełnie zatrzymana.

Na Ukrainie kilkugodzinne ataki armii Budionnego w kierunku linii kolejowej Krystynów – Sopowice zostały odparte, a bolszewicy zmuszeni do wycofania.

Szczegóły

Start:
11 maja 2020
Koniec:
18 sierpnia 2020

Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego

realizacja: geotechnology.pl
Moja e-bibliotek@ liderem informatyzacji na Mazowszu

Projekt jest realizowany w ramach programu 2.1 E-usługi, Poddziałanie 2.1.1 E-usługi dla Mazowsza, typ projektów Informatyzacja bibliotek, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.

    wpChatIcon